Co jest teraz a co ma być!

Najogólniej nie zdążyłem napisać dlaczego nazwa bloga brzmi ‚Od półrobota’. Nie wiem jak Ty drogi czytelniku ale ja widzę iż znaczna część z nas żyje w zautomatyzowanym trybie życia. Najczęściej wygląda to tak, że wstajesz(rano bądź popołudniu, ja osobiście popołudniu), ogarniasz się na prędce, potem w zależności jak kto ma to przygotowuje dzieci do szkoły, męża do pracy, wychodzi z psem i idzie do pracy… No i tu się dopiero zaczyna kierat bo jeśli jeszcze jesteś sam sobie szefem to może uda Ci się pójść na rozmowę z samym sobą I powiedzieć coś w stylu: „OK mój drogi ostatnio się namordowaliśmy czy na przykład mieliśmy kilka słabszych dni w domu więc robimy swoje ale bez napinki”. Lecz jeśli nie jesteś sam sobie szefem, to domyślam się co zachodzi w relacji z przełożonymi. „Dzisiaj masz całkiem sporo do zrobienia więc fajnie by było jakbyś się za to zabrał teraz, już a nawet i zrobił trochę więcej niż od Ciebie oczekuję a może Cię za to wynagrodzę”. Tak więc jak ten półrobot wypełniasz powierzone zadania i starasz się to zrobić w normach czasowych(bo co kogo obchodzi że można zrobić więcej). I tak kończysz pracę. Wracając z pracy odbierasz dzieci, pocztę której awizo znalazłeś dnia poprzedniego, robisz zakupy I wracasz do domu. A tam jeszcze automatycznie czeka na Ciebie to pies, to pranie, to obiad, to kurz błagający o starcie. No i po całym dniu najprzyjemniejsze dwa momenty… Kąpiel/prysznic no i błogi sen…. Aż do następnego budzika. I tak około 5 dni w tygodniu, jakieś 48 tygodni w roku (zakładając że masz 20 dni urlopu i masz 5ęcio dniowy system pracy) aż do samiutkiej emerytury.

Układ ten możesz swobodnie modyfikować ale większość z nas nie pozbędzie się jednej części tego harmonogramu, mianowicie pracy. I tutaj pojawia się to co dla mnie samego pojawia się jako cel numer 2 zaraz po Wolności Finansowej a mianowicie: „Praca w takim wymiarze czasowym jak ja sobie tego zażyczę”. Oczywiście spodziewam się tutaj fali krytyki i negatywnych opinii wielu z Was, że bujam w obłokach albo najlepiej żebym zaczął kolekcjonować makulaturę i metale kolorowe wtedy to będę mógł decydować o tym czy pójdę do pracy czy też nie. Spodziewam się rownież zapytań typu dlaczego nie zatrudnię się sam albo dlaczego nie poszedłem na studia to wtedy może i  teraźniejsze plany byłyby bardziej realne. Z tymi studiami to jest temat na inny wpis ale nikt nie zapyta dlaczego sam chcę decydować o czasie pracy.

A to wszystko dlatego, że w moim rodzinnym domu w którym się wychowywałem mama zajmowała się dziećmi (było nas dwóch) i domem a tato jak to zwykle w tamtych czasach bywało był jedynym żywicielem rodziny. Nie twierdzę, iż ten schemat był zły ale niestety dla nas im większe były wydatki tym więcej taty nie było w domu. Dlatego chciałbym decydować o czasie i wymiarze pracy, by być możliwie jak najwięcej z pociechami. Pozbyć się systemu półrobota (półrobot tylko dlatego, że wykonujesz polecenia przełożonych, które w znacznej większości są dla Ciebie ustalone ale mimo wszystko musisz baczeć na to żeby w razie czego skorygować własne błędy i tutaj pojawia się Twoje pół) i żyć wszystkim innym a nie zamartwianiem się „Czy mamy zostać z dziećmi w domu żeby broń Boże nie zachciało im się lodów czy pójścia na strzeżony małpi gaj”. To właśnie po to dążę do finansowej niezależności krok po kroku zmieniając nastawienie swoje, jeśli się uda to i moich najbliższych aby żyć jako człowiek wyzbyty swego rodzaju zmartwieniami dręczącymi wielu osób.

Pragnę stawiać sobie cele. Takie które mam osiągnąć w czasie na przykład 3 miesięcznym i każdym kolejnym okresie dostosowanym do mojego planu. Wkrótce po tym wpisie pojawi się zakładka „Cele” w której zostaną wszelkie postanowienia i będą one poprawiane w miare upływu czasu. Tymczasem, pragnę Ci czytelniku oznajmić o najważniejszym aktualnie celu a nawet 4 celach, o których wypowiada się jeden z najlepszych mówców zawodowych z dziedzin rozwoju osobistego i psychologii sukcesu Brain Tracy. A mianowicie:

  • 1) wydawaj mniej niż zarabiasz
  • 2) odkładaj 10% swoich zarobków
  • 3) kupuj używane (i nie chodzi tu o namawianie do robienia zakupów w ‚second hand-ach’)
  • 4) nigdy nie ruszaj oszczędności.

Rozwinięcie tego o czym pisałem wytłumaczy Ci sam specjalista wymieniony powyżej w filmie zamieszczonym poniżej :-).

A zatem… Ja już mam swoje cele, a Ty? Sądzę, że warto zastanowić się co można zrobić z własnym życiem. A to czy chcesz je przeżyć czy przejść obok niego niech zostanie Twoim postanowieniem a nie Twojego przełożonego.

Pozdrawiam

Dawid Pietrzak

P.S.

Jeżeli to co pojawia się na blogu podoba Ci się i chciałbyś być na bieżąco wprowadziłem właśnie dla Ciebie pole Newslettera aby każdy kolejny wpis dostępny był dla Ciebie na Twojej poczcie tak szybko jak tylko zostanie opublikowany.

Czekam również na Twój komentarz. Chciałbym aby Twoje zdanie było szczerze, czy Ci się podoba lub nie a także co sądzisz o moich poczynaniach bo być może kieruję się ku przepaści. Dziękuję